W POSZUKIWANIU UDANEGO ZWIĄZKU


Często wyrażane poglądy antagonizujące grupy ludzi, obojętnie czy chodzi o emancypację kobiet, czy też o konflikt pokoleń, nie pozwalają dostrzec właściwych, istotnych czynników wywierających wpływ na znalezienie prawidłowych relacji, tak między grupami społecznymi, jak i poszczególnymi, indywidualnymi jednostkami. Cecha naszego postrzegania, polegająca na podkreślaniu różnic, a dopiero potem znajdowaniu podobieństw i istotnych związków przyczynowo-skutkowych, jest tego przyczyną, a zarazem przeszkodą, którą należy przełamać. Wysiłek intelektualny i czas na przemyślenie wydają się konieczne aby obraz rzeczywistości stał się bardziej pełny, wolny od uproszczonych, często niczym nie uzasadnionych, błędnych sądów.

W poszukiwaniu udanego związku jesteśmy gotowi na spontaniczne rozwiązania, kompromisy, poświęcenie oraz inne formy aktywności i dobrej woli. Wpływają na to okoliczności zewnętrzne, wiek, sytuacja materialna, zdrowotna i inne względy. To wszystko jednak często okazuje się niewystarczające. Nie udaje się nam stworzyć czegoś trwałego, ciepłego, sympatycznego, co łączyło by pary lub grono znajomych. Związki są wtedy przelotne, powierzchowne, pojawiają się pretensje, nie spełnione oczekiwania, uczucia niedosytu, zażenowanie, kompleksy, interesowność, a czasami skrywania agresja albo otwarta wrogość.

Całe szczęście ten pesymistyczny obraz nie dotyczy wszystkich. Są takie miejsca, rodziny, grupy lub przypadkowe znajomości, gdzie wzajemne relacje rozwijają się inaczej. Pozytywne doświadczenia często zależą od konkretnego zachowania poszczególnych osób, kształtujących świadomie lub z nawyku to wszystko co się temu działaniu poddaje.

Skoncentrujmy się na tych czynnikach, które wywierają decydujący wpływ na pożądane relacje międzyludzkie, na udane związki. Są nimi:

Wychowanie i charakter


Każdy niesie jak plecak, a nie garb, jak niektórzy podejrzewają, zasób tego w co wyposażyli nas przodkowie, rodzice, wychowawcy. Rodziców się nie wybiera, charakter w dużym stopniu jest uwarunkowany dziedziczeniem genów, a osobnicy skazani na życie "pod górkę do szkoły", czyli na własne środowisko społeczne, mogą powiedzieć "takim mnie Panie Boże masz, jakim mnie stworzyłeś".

Chociaż, być może, dla wielu atrakcyjne, takie myślenie, pomimo pozornej siły przekonywania, należy jednak całkowicie pominąć, odrzucić. Gdyby faktycznie wychowanie i charakter dawały gwarancję na sukces w przyszłości, to życie byłoby prostą funkcją tych dwóch czynników. Tymczasem tak nie jest. Po pierwsze, możemy w sposób zamierzony lub nieświadomy modyfikować lub poddawać się wpływowi innych osób i w ten sposób zmieniać swoje cechy wynikające z wychowania lub charakteru. Po drugie, wszystkie one tworzą specyficzną kombinację, coś w rodzaju nacięć na kluczu. Kiedy natrafi się na drugą osobę o równie niezwykłej ale odpowiadającej kombinacji cech wynikających z wychowania lub charakteru, może się okazać, że spotkają się odpowiednie osoby i będą do siebie pasować, tak jak "klucz" pasuje do "zamka" od drzwi. A przecież tego poszukujemy dla udanego związku.

Siła i walka


Czyli, kto tu rządzi. Są osoby przebojowe, silne, niejednokrotnie szukające wyzwania, ambitne i agresywne. Ale są i takie, którym ten cały szum wokół czegoś, zupełnie nie odpowiada. Szukają spokoju, tolerancji, bezpieczeństwa. Dylemat polega na możliwości połączenia odmiennych postaw, ognia i wody. Odpowiedź wcale nie jest prosta lub jednoznaczna. Sytuacja przypomina grę w kółko i krzyżyk. Wszystkie rozwiązania są możliwe. Nie można wykluczyć dominacji "cichej wody", czy też "nerwowego pieniacza", ani harmonijnego kompromisu czy nieszczęśliwego impasu zarówno przy zetknięciu osób podobnych, jak i zupełnie różnych.

Emocje i uczucia


Są osoby mówiące: "kto mnie będzie kochał tak bardzo jak ja sam siebie". Ta egocentryczna sentencja może być pomocna w zrozumieniu wagi własnej tolerancji. Tej bowiem musi nam wystarczyć nie tylko dla akceptacji emocji i uczuć samego siebie (coś czego czasami trzeba się długo uczyć), ale co ważniejsze, zrozumienia emocji i uczuć drugiej osoby, zmienności, natężenia i skutków jakie one wywołują. Tolerancja to intelektualny, aktywny wysiłek aby uczyć się, obserwować oraz skupiać na własnej jaźni oraz swoich reakcjach, zastanawiając się, zapobiegając lub niwelując ich niewłaściwą formę.

Emocje i uczucia wydają się być otwartą księgą. Porady fachowców, publikacje naukowe, filmy i literatura eksploatują ten niewyczerpalny areał, nie dając wystarczającej odpowiedzi na rodzące się pytania. Konieczne są, gotowość do przebaczenia, powracająca wiara w ludzi i podtrzymywanie w sobie najwyższych, najbardziej wrażliwych wartości.

Nie mamy miary, nie możemy precyzyjnie porównać uczuć i emocji, ich natężenia, czasu trwania, zabarwienia czy siły oddziaływania. Jest tutaj wiele miejsca na domysły, fałszywe oceny, błędne sugestie, udawanie przed sobą lub innymi (zdolności aktorskie). Nie możemy nawet stwierdzić z całą pewnością niczego o ich obecności lub braku. Tworzy się galimatias zamierzonych lub nie uświadomionych, poskręcanych ze sobą możliwych kombinacji. Emocje i uczucia to dżungla i tylko ludziom bardziej naiwnym lub prostodusznym wydaje się, że można je okiełznać za pomocą wpojenia łatwych, grzecznościowych form zachowania.

Akceptowanie roli i uczciwości


Nie wystarczy trafić na "swoją połówkę". Znaleźć kompromis to za mało. Najlepsze, najbardziej czyste uczucia łączące ludzi mogą okazać się nie wystarczające. Żyjemy w większych grupach i one na nas oddziałują. Mamy własne wyobrażenie o tym co ludzie o nas sądzą, jak zareagują na zmiany, przewidujemy jak my będziemy się czuli mając tego świadomość. W tym sensie "odgrywamy" jakąś "rolę". Dopóki ona nie jest wyraźnie czytelna, np. gdy jesteśmy bardzo młodzi, uczymy się lub studiujemy, to łatwiej jest nam bagatelizować wpływ tych oddziaływań. Z biegiem czasu, po wejściu w bardziej trwałe relacje w pracy, miejscu zamieszkania, w rodzinie, czujemy się ograniczeni, zamknięci jak w pułapce. Odczuwamy stopniowo konieczność liczenia się z innymi.

Znalezienie właściwej, w pełni akceptowanej roli ( przez siebie i innych) jest bardzo trudne. Nie wszystkim odpowiada rola kochanka, kury domowej czy oszukiwanego małżonka. Nie każdy akceptuje odmienne od swego wykształcenie, miejsce gdzie musi mieszkać lub pracować, środowisko w którym przebywa, status majątkowy albo zbyt dużą różnicę wieku u partnerów. Przykładem są związki małżeńskie z których pozostała jedynie fasada, każda ze stron ma swoje życie ale z obawy o zachowanie innych ludzie (także partnerów) i tego skutki (także dla siebie), związki trwają. Ograniczenia dotyczą obu płci w podobnym stopniu.

Rada jest tylko jedna. Musimy zdobyć się na wysiłek walki o swoje. Elastycznie dostosować jej formy i natężenie do zmieniających się warunków. Podobnie jak kierowca na drodze, dostosować się do sytuacji oraz zachować ograniczone zaufanie do innych współużytkowników drogi. Liczyć na zrozumienie i dostosowanie innych do nas. Zdobyć się w skrajnym przypadku nawet na zerwanie dotychczasowych związków. Zerwane związki, czasami udaje się odbudować, w tym samym lub innym towarzystwie. Konieczna jest odwaga do uzmysławiania innym swojego poczucia wartości oraz istotnych dla siebie potrzeb.

Podobnie ważna w związku jest uczciwość i wiążące się z tym zaufanie. Nie należy ich rozumieć powierzchownie. Zaufanie to nie naiwna wiara w dobre intencje innej osoby. Raczej akceptacja wspólnie stosowanych, czasami nieświadomie, form wzajemnej kontroli lub zachowań potwierdzających czyjąś lojalność. W każdym związku dla jego trwania powinny być takie zachowania, a zgoda na ich występowanie jest właśnie wyrazem zaufania. Powinny być adekwatne do udzielanej sobie nawzajem swobody. Zakres tej swobody często pozostaje nie sprecyzowany. Domyślamy się jego rozmiarów, czasami na podstawie reakcji partnera akceptującego nasze zachowanie. Konieczna jest zasada wzajemności, która po jakimś czasie bycia razem, jest utrwalana pomimo domyślnego jej zakresu.

Problem rodzi się gdy nastąpi rozbieżność, np. zdrada przy zapewnieniu o wierności lub długotrwały, nie akceptowany przez drugiego partnera wyjazd, powodujący trudną do zniesienia rozłąkę, itp. Problem nie powstanie jeżeli obie strony akceptują większy zakres swobody lub całkowity brak kontroli, aż do związków z innymi partnerami włącznie. Czy jednak można wtedy mówić o trwałym i bliskim związku ?

Uczciwość to wysiłek. Postrzeganie innej osoby jako także uczciwej. Dostrzeganie wysiłku u partnera. Potwierdzania, w poczuciu szacunku do inteligencji intelektualnej oraz emocjonalnej u siebie i nie obrażania jej u innych, cały czas od nowa, że oboje jesteśmy wiarygodni. Pozostaje więc, w sposób intuicyjny, ustalenie poziomu oczekiwań oraz w przypadku zadowolenia, trzymanie się ustalonych, chociaż nie spisanych reguł, obowiązujących przy wzajemnych relacjach.