REFLEKSJE O REFLEKSJACH


Faktycznie bardzo mało osób znajduje zadowolenie w tematyce etycznej. Tymczasem jest to pole gdzie nawet niechcący wielu z nas się obraca i tak jak gdzieś napisałem, czasami kręcimy się w kółko i wywarzamy otwarte drzwi gdy coś jest lub może być uporządkowane przez refleksję.

Mam kilka słów nie koniecznie polemicznych, raczej to, że rozmawiasz ze mną wywołuje naturalną potrzebę dalszej rozmowy. Nie traktuj więc tego co piszę jako formę braku akceptacji Twoich poglądów. Wręcz przeciwnie, pomijam tę zgodność lub niezgodność między naszymi myślami i pozwalam płynąć myślom, niejako równolegle do Twoich.

Na studiach poznałem jedynie osoby, które myślą zupełnie inaczej jak ja ale równie dziwnie … to jak grono poetów, którzy piszą przecież coś zupełnie innego jak Ty ale czujesz jak was coś łączy ... też są poetami ...Ja poznałem nowych filozofów ... natomiast studentami byli nauczyciele ... rzemieślnicy od nauki dzieci i młodzieży ... nie koniecznie filozofowie ...część z nich autentycznie się nudziła lub nie rozumiała problemów.

Szczęśliwość wieczna to trudna idea ale może polegać np. na tym, że my po "odcedzeniu" złych cech ... tak jak kalafior zanurzony w wodzie z octem uwalnia robaczki ... Bóg zanurza nas w doczesnym życiu i przechodzimy oczyszczeni dalej ... co złe zostaje za nami ...

Ludzie jako Boska natura to sposób widzenia Boga na Dalekim Wschodzie ... nie mieści się w naszej wierze w Boga ... dla nas jest transcendencja, czyli Niebo i Bóg oddzieleni od normalnego Świata Przyrody, Kosmosu ... Tam nie ma tej transcendencji, oddzielenia, nie ma Boga w jakimś innym Świecie. Jest tylko Bóg realny - jako Całość tego wszystkiego co istnieje. U nich My jesteśmy w Nim "zanurzeni" ... jako forma przejściowa ... wędrujemy od jednej formy bycia do drugiej ... także przez rośliny i inne zwierzęta ...dlatego oni tam bardziej miłują przyrodę i naturę, gdyż ma dla nich wymiar boski, w którym oni sami mogli już być albo jeszcze będą … w innej formie ...

Dylemat zła tolerowanego przez Boga ... "Bóg musi pozwolić ranić się od środka ... " inaczej byłby taki jak my, czyli manipulowałby nami, pozbawił nas wolnej woli, ingerował by w naszą psychikę, nie pozwolił by się nam samodzielnie rozwijać, bylibyśmy kukiełkami w jego rękach ... pociągani za sznureczki, posłuszni i grzeczni ... Jeżeli Bóg nie chce abyśmy tacy byli bezwolni to musi się godzić na wszelkie niegodziwości jakie ludzie wymyślają a ta jego zgoda jest zarazem dla nas potwierdzeniem, że on nami nie manipuluje i że naprawdę co zrobimy to tak będzie, że sami dokonujemy wyborów, jednostkowo i zbiorowo ... dlatego zło musi być i musi być tolerowane przez Boga .... nawet najgorsze ...to dowód naszej swobody ...

Poczucie czeluści (nieskończoności) jest odbierane przez wielu i też pesymistycznie, ale nie zawsze. Czytam teraz sławnego filozofa współczesnego (profesor na Sorbonie- litewski Żyd, przeszedł holokaust) E. Levinasa "Całość i nieskończoność" i on nazywa tą czeluść Nieznanym, a my stoimy twarzą w twarz z tym Nieznanym i toczymy z nim rozmowę .... lubisz rozmawiać ....?

Nie jesteś pozbawiona agresji ... nikt nie jest ... są tylko różne jej rodzaje i formy od fizycznej i jawnej do ukrytej i słownej ...nikt nie jest agresji pozbawiony ... jest w naszym ID wg. Teorii Freuda. Odsyłam do świetnego artykułu na ten temat, który także Tobie posyłam… NAPISAŁA GO KOBIETA…problem jest w tym jak agresję zneutralizować, opanować, powstrzymać ... wyciszyć ...itp.

Analiza wyroku Sądu nie zmierza do rozstrzygnięcia czy on ma rację albo która ze stron konfliktu małżeńskiego ma rację ... to jest zupełnie inna kwestia ... Chodzi o pozostawienie małżonkom swobody wyboru, tak dużej swobody, że żaden sąd nigdy nie zrobi żadnemu z nich zarzutu, czy prowadzą lub nie prowadzą buchalterii; tak jak nie zrobi zarzutu z tego, że któreś z nich jest bardziej nieśmiałe lub nie umie pływać .... a mogłoby się nauczyć. Chodzi więc o to, że Sądowi nie wolno obarczać winą za to, że prowadzi się lub nie buchalterię, pozostawić to małżonkom w całości jako pewną sferę ich wolności obywatelskich. Ty oczywiście ułożysz w swojej rodzinie to po swojemu a ktoś inny inaczej ale nie możesz robić komuś zarzutu winy rozkładu pożycia małżeńskiego z tego powodu ... to błahy i głupi powód ... niedopuszczalny … wolność Tomku w swoim domku

Uczucie, choćby najszlachetniejsze, musi znaleźć swój konkretny wyraz ... jakoś musi się przejawić w konkretnym działaniu (lub zaniechaniu) .... musi się jakoś uwidocznić ... w konkretnej sytuacji. Ta konkretna sytuacja rzutuje na nas, na nasze uczucia także. Czyli konkretne rozwiązania rzutują i ingerują w nasze uczucia. To jak wtedy zareagujemy jest ważne, czy to będzie agresja, czy też uczciwa analiza, czy nasze uczucia jakie wtedy powstaną nas zniechęcą czy zachęcą ... ale nie można odpowiedzialności za te konkretne oddziaływanie zrzucić na inną osobę ... bo to nie ta osoba jest odpowiedzialna ale okoliczności i obiektywny fakt oddziaływania zrodzonej, jakiejś nowej, konkretnej sytuacji. Trochę to abstrakcyjne ale może przeciska się w tym moja myśl. Zmienia się sytuacja, nikt nie jest odpowiedzialny za jej zmianę, nowe uczucia, może lepsze, może gorsze, i znowu rodzi się nowa konkretna sytuacja i znowu uczucia się zmieniają, albo nie zmieniają .... i tak ciągle ... ale to nie jest odpowiedzialny obiekt uczuć albo nawet ta sytuacja, bo nie mamy na nie wpływu ... Levinas nazywa to Żywiołem.

Nie myl tego z odpowiedzialnością karną lub moralną. Wtedy mamy jakąś zasadę, która obowiązuje i my oceniamy czy ktoś robi coś zgodnie z tą zasadą, jeżeli nie, to jest winny i go ukarzemy. Ale najpierw musi być wymyślona zasada i musi obowiązywać, czyli być uznana przez wielu członków grupy, musi być znana.