Nasi zwierzęcy krewni, zwierzęce emocje

( na podstawie programu TV Animal Planet z dnia 18.03.2008 r.)

W Świecie w którym umarły łzy słońce
chłodzi nas potem zniewagi
ramiona kuleją w pościeli dusz
które rozbiera odór uśmiechów (umówmy się, że to jest wiersz)

Badania nad krukami wskazują na neofobię czyli strach przed nowością, która nie występuje u młodych, jeszcze obdarzonych ciekawością osobników, a potem wraz z wiekiem zanika. Reakcje emocjonalne zmieniają się wraz z wiekiem, ciekawość pozwala na uczenie, strach zachowuje bezpieczeństwo. Agresja, to zewnętrzny przejaw złości (reakcja obronna lub lękowa). Złość podobna do strachu (walcz lub uciekaj). Agresywne zwierzę ma więcej jedzenia, łatwiej znaleźć mu parę i zachować potomstwo ale może to powodować zerwanie więzi społecznych (spokój, iskanie, np. u szympansów, w następstwie wywołane przez endorfinę, euforia działająca jak opiaty). Spokój znika przy podaniu posiłku ( w ogrodzie zoo). Im więcej jedzenia tym więcej seksu i pojawia się zazdrość ( u małp). Młodzi nie posiadają szacunku dla stanu posiadania. Kluczem do przetrwania są spryt i inteligencja. Zwierzęta muszą nieźle kombinować. Złość, silne emocje, zachowanie, rozczarowanie, łakomstwo, w przyrodzie nie są grzechem. Decydują łakomstwo oraz miłość (pożądanie, przyciąganie, związek). Miłość działa jak narkotyk, od pożądania do związku. Wydzielają się wtedy hormony testosteron i estrogen. Po urodzeniu potomstwa u matki wydziela się hormon oksytocyna, który pobudza więź matki i dziecka. Rola ojca często kończy się na kopulacji ale np. u ptaków, łączą się pary i u ojca pod wpływem hormonu prolaktyny budzą się reakcje opiekuńcze. Ten hormon hamuje też wydzielanie testosteronu, co hamuje zainteresowanie innymi samicami. Miłość chroni młode, a współczucie chroni słabyszych. Występuje lęk przed separacją, hormon serotonina obniża poziom tego lęku.
Niebezpieczeństwa wynikające z tych rozumowań to antropomorfizm, czyli przypisywanie zwierzętom cech ludzi.

Moja refleksja

Podobnie jest z zoomorfizmem, czyli przypisywaniu ludziom cech lub zachowań charakterystycznych dla zwierząt.
Wydaje się, że sugestia idąca od tych dwóch tendencji, czyli antropomorfizmu i zoomorfizmu, jest jedną z najsilniejszych i najbardziej powszechnie występujących. Wywiera stały nacisk na przenoszenie najnowszych osiągnięć z nauk biologicznych do Świata Ludzi. Zaczęło się na dobre od teorii ewolucji Darwina w postaci wszelkich teorii tzw. naturalistycznych. Wywodzą one swoje przekonania i idee z rzekomo naturalnych cech, a więc takich, które powinny być akceptowane i stosowane. Sam fakt możliwości systematyzowania i badania naukowo przyrody zrodził myśl o możliwości badania w sposób podobny społeczeństwa. Zrodziło to takie nauki jak ekonomia, socjologia, psychologia, itd. Potem raz bardziej, raz mniej świadomie, przypisuje się cechy przyrody, także ludziom. Kapitalizm, jest naturalny, gdyż konkurencja jest potrzebna, podobnie jak drapieżniki w przyrodzie, socjalizm jest naturalny, gdyż obiektywne badania naukowe odkrywają prawidłowości u ludzi, które pozwalają na ich modyfikacje, podobnie jak nowe odmiany roślin czy zwierząt, itd. Całe szczęście nauki biologiczne są w dalszym rozwoju i te uproszczenia, po raz kolejny są podważane. Uderzająca jest różnorodność zachowań i cech występujących w przyrodzie, coś co można określić, że właściwie wszystko jest możliwe oraz, że sama przyroda wykazuje cechy swoistej twórczości. Dla przykładu, robią na mnie ogromne wrażenie wszelkie związki symbiotyczne. Ostatnio coraz lepiej zbadane oddziaływanie hormonów nie pozwala na proste ujęcie naszej woli oraz tzw. świadomego działania. W końcu jesteśmy też odbiornikiem, czymś sterowanych przez czynniki zewnętrzne oraz wewnętrzne. Nasza wola i jestestwo zostaje sprowadzone do jakiegoś minimalistycznego miejsca, wąskiej i głęboko schowanej niszy, gdzie tli się nasze poczucie tożsamości